Jeziora Mazurskie są jednym z 28 finalistów światowego plebiscytu Szwajcarskiej Fundacji New7Wonders na Nowe 7 Cudów Natury. Do 2011 roku trwa głosowanie na finalistów.
Dlaczego Mazury? To nie jest pytanie retoryczne, Polska kryje wiele pięknych, dotąd nieodkrytych zakątków. Mazury są jednym z nich. Miejscowi patrioci lubią ubarwiać, zapewne znaną skądinąd anegdotę o stworzeniu tego regionu.
Kiedy Pan Bóg, zmęczony tworzeniem świata, uznał, że dzieło jest skończone, nie krył swego nad nim zachwytu i ucałował Ziemię. Tam, gdzie utrudzony Stwórca położył swe spragnione ochłody usta, leżały ukształtowane przed chwilą Mazury, z Krainą Tysiąca Jezior. Dodajmy, że odcisk sympatii Wszechmogącego objął również urodziwą Warmię.
Region, pretendujący do grona Nowych Siedmiu Cudów Natury, czeka cierpliwie na odkrycie. Niczym piękna dama, zdająca sobie doskonale sprawę ze swej urody. To prawda, że nie jest jej obojętny żaden komplement. Tak jak i każda skaza na nieskalanej dotąd urodzie. Wydaje się, że dostrzegalna jeszcze w wielu miejscach dzikość, wręcz pierwotna, wywoływała w chcących jej ujarzmienia, respekt i obawę. Tak było wieki temu. Potem nadeszli odważni Prusowie i zaryzykowali. Zapłacili za to wysoką cenę.
Ta ziemia nosi jeszcze ich ślady, bardziej wyobrażone, niż rzeczywiste. Nosi ona ślady przeszłości, która spleciona z Rzeczpospolitą od wieków, na różne sposoby, nie jest tak naprawdę poznana. Przeszłość, to zarówno historia, dzieje znakomitych rodów, wybitnych jednostek, jak i odrębności w dziedzinie gospodarki, prawa, literatury, sztuki, etc.
Jan Paweł II podczas swej pielgrzymki do Ojczyzny w roku 1991, przy okazji odwiedzin w Olsztynie, nie omieszkał wspomnieć o swych kajakowych wyprawach, o urodzie krajobrazu, o przyrodzie, której bogactwo i piękno pozwalały Mu tu prawdziwie wypoczywać, za co tej ziemi i jej ludziom, którzy Go pamiętali, dziękował. Ale przy tym ostrzegał przed zbytnią odwagą w „czynieniu sobie ziemi poddanej". Wołał o zachowanie piękna tej ziemi dla następnych pokoleń, w nieskażonej urodzie.
Niemiecki pisarz, urodzony na Mazurach, Ernst Wiechert, za jeden z głównych celów, jaki sobie w pisarstwie wyznaczył, było - jak pisze o nim Erwin Kruk - marzenie, ażeby „pierwotność świata zachować". W jednym z wierszy, „Drozd", tak „wzywa" krainę swego dzieciństwa
Mały droździe z dziecięcych dni, czyż jest jeszcze ten sam las, co ciebie niesie?
Czy jesteś tym samym , który swoimi zawodzeniami dotąd wzruszasz moje stare już serce?
Dlatego Mazury zasługują na odkrywanie, na docenienie tysięcy jezior, rzek, strug, uroczysk, na docenienie szlaków pieszych, rowerowych, a zwłaszcza wodnych, na docenienie architektury miast i wiosek, tutejszego krajobrazu, którego urozmaicenie nie ma sobie równych, na docenienie niezwykłej przeszłości, ludzi czasów odległych i nam współczesnych, którzy tu znaleźli swoją ojczyznę, gotowi jej bronić zajadle.
Przed Gośćmi wszakże byli zawsze otwarci i tacy są, i tacy będą. Tę opinię na pewno potwierdzają ci, którzy kiedyś zaryzykowali wyprawę w nieznane. I do dziś są wierni urodzie przestronnych Mazur i kraikowi Warmii. To jest tak samo, jak z piękną damą, nie można jej przecież urazić. Ona zasługuje wyłącznie na komplementy.








